| Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg (fotografie) Toskania i okolice. Przewodnik subiektywny.
Nowy Świat, Warszawa 2006 |
|
"Siedząc na ławce i patrząc na Madonnę, zapominam
zupełnie, że miał to być wizerunek Matki Boskiej. Widzę
tylko rzeczywistą, piękną kobietę z nieznacznie opuchniętą twarzą, kobietę zadowoloną ze swego brzemiennego
stanu, znudzoną okazywanymi jej wyrazami czci. Tajemnica,
która ją otacza, należy tylko do niej. Jest to jedno z dwóch dzieł sztuki, budzących we mnie niepohamowaną żądzę posiadania ich na własność. Drugie to średniowieczny krucyfiks, który trzy lata temu widziałam, jak mi się na sto procent wydawało, w Museo Civico e Diocesano d'Arte Sacra w Montalcino. Chrystus namalowany na desce miał umięśnione ramiona i fascynujące oczy, jak u Hinduski obwiedzione czarną kreską. Możecie nie wierzyć, ale spojrzał na mnie, a ja się beznadziejnie zakochałam. Gdy rok później tam wróciliśmy, krzyża nie było, a obsługa muzeum twierdziła, że to niemożliwe, by kiedykolwiek mieli taki crocifisso. Mój upór i rozpacz sprawiły, że bileterka dzwoniła gdzieś nawet, dopytując o krzyż. Non esiste, powiedziała w końcu, rozkładając ręce. Teraz już nie wiem, co myśleć. Niestety, nie zdołaliśmy przypomnieć sobie wszystkich muzeów, które zwiedzaliśmy w Toskanii, bo byłabym gotowa ruszyć tym śladem, zapłacić ponownie za wstęp do nich i przebiec sale. Mam cichą nadzieję, że kiedyś przypadkiem po prostu ten krzyż sam mnie znajdzie." Fragmenty recenzji: Autorzy podpowiadają, gdzie i co zjeść, jak znaleźć dobry nocleg, opisują, jak wygląda życie codzienne. Znają wiele dróg i miejsc, których darmo szukać w profesjonalnych przewodnikach. Ich książkę czyta się jak list z podróży, otrzymany od najlepszych przyjaciół. (Dziennik Zachodni) Autorzy wpadli na świetny pomysł, zderzając swoje współczesne wrażenia z podróży ze starymi przewodnikami po Włoszech. Wierzę im, gdy dyskretnie ostrzegają przed ciekawą, ale nieprawdopodobnie zatoczoną i męczącą Florencją, a zachęcają do tylko nieco mniej wspaniałych, rzadziej odwiedzanych miejscowości. Takich, jak małe, urocze Gubbio, nad którym wznosi się bazylika słynąca z grobu św. Ubalda. Słyszeliście o takim świętym? Niezwykłą tę postać przybliżają autorzy cytatem z wydanego w Krakowie w 1675 r. dzieła o. Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego: "Życzliwy był św. Ubald z Gubbio, biskup, który aby pomścić swą zniewagę, gdy został wrzucony przez człowieka niegodziwego do dołu z wapnem, zadal wrogowi wielką ranę - pocałunek!". Któż się oprze takim i tym podobnym urokom Toskanii? (Adam Ciesielski, Życie Warszawy) To nie tyle informator turystyczny, co liryczny dziennik podróży. Ci, którzy byli już w Toskanii, znajdą w "Przewodniku subiektywnym" swoje własne wspomnienia, żywsze niż najlepsze fotografie. Ci, którzy jeszcze nie byli, poczują nieodparty przymus, aby wszystko to zobaczyć na własne oczy. Zwłaszcza koty, które w Toskanii spotkamy na każdym kroku. (Joanna Wajs, Kocie Sprawy) Amatorski, subiektywny i bezpretensjonalny. Półprywatne teksty, półprywatne zdjęcia, na dzisiejsze czasy ewenement. (Łukasz Modelski, Twój Styl) W większości księgarń znajdziemy "Toskanię i okolice" w dziale przewodników. Miejsce na księgarskiej półce wpływa na odbiór dzieła, jednak już po lekturze pierwszych stron "Subiektywnego przewodnika" czytelnik rozpozna w tekście schemat gatunkowy szkicu albo relacji z podróży: emocjonalny sposób prowadzenia narracji (liczne dygresje, figury retoryczne), przemyślana konstrukcja (np. rozdział poświęcony zwiedzaniu Toskanii rozpoczyna się i kończy dokładnie tymi samymi zdaniami) i zastosowanie mott. (...) "Toskania i okolice", ze względu na charakter narracji i sposób ujęcia zagadnienia, może być postrzegana nie tylko w kategoriach pragmatycznych, ale i literackich. (Andrzej Goworski, Akcent) |
|